Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą klimaty

Rakieta powróciła

Po blisko półrocznych pracach nad modernizacją Jordanka, zgodnie z wolą mieszkańców, na plac zabaw powróciła Rakieta. Nie jest to ten sam model, co kiedyś, ale to może nawet i lepiej. Tamta Rakieta to było cudo na miarę możliwości poprzedniej epoki. Nowa Rakieta jest wyznacznikiem nowych czasów. Mieszanie tych porządków nie ma większego sensu. To co istotne, to poszanowanie lokalnej tradycji, budowa międzypokoleniowych więzów i tworzenie zalążków osiedlowej tożsamości. A najważniejsze, że dzieciaki rugowane z podwórek kosztem parkingów, mają wreszcie swoje miejsce do zabawy 20.11.2017. Fot. enejeio PS. Zastanawiam się czy zachowały się jakieś zdjęcia tamtej starej Rakiety. Na bielańskim słoniu sporo dzieci było fotografowane, ale czy wrzeciońska Rakieta ocalała chociażby na jednej fotografii? Wiele bym dał, żeby ją znowu zobaczyć... PS.2. Kilka lat później znalazłem w sieci zdjęcie terenu jordanka z roku 1971: e.

Wrzeciono po zmroku

Choć Wrzeciono dość szybko pustoszeje wieczorową porą, warto jednak w letnią ciepłą noc wybrać się na romantyczny spacer ulicami osiedla. Tym bardziej, że jego mroki rozświetlają także neony. O nich właśnie chciałem tu w kilku słowach wspomnieć. Najbardziej popularne są zwykłe, podświetlane kasetony, ale znajdziemy tu także telebimy i neony z prawdziwego zdarzenia. Te ostatnie bardzo mocno podkreślają wielkomiejski charakter tej części Bielan. Oczywiście nie ma ich aż tak wiele, aby tworzyć osobną galerię tematyczną ze zdjęciami, ale za kilka lat, kto wie... Póki co, zamieszczam zdjęcia najciekawszych, moim zdaniem, reklam świetlnych, które możemy podziwiać na Wrzecionie spacerując po zmroku. Niestety, część świeci się tylko do godziny 21. Zaczynamy od pozycji numer 4: Apteka "Metro" - ul. Kasprowicza 68 17.08.2011. Fot. enejeio Numer 3 to Optyk - ul. Przy Agorze 13 C 17.08.2011. Fot. enejeio Numer 2 to neon umieszczony na Bielańskim Centrum Edukacji Kultura...

Wrzeciońskie kamienie

Pamiętacie słynną piosenkę Boba Dylana, w której poeta pyta nas: "jak to jest, być zdanym na siebie, bez drogi do domu, jak kompletnie nieznany ktoś, jak toczący się kamień?" Dawno nie zajmowałem się osiedlowymi detalami, pora więc nadrobić zaległości! Kamieni na Wrzecionie jest cała masa. Małych i całkiem sporych. Leżą sobie jak gdyby nigdy nic. Nie zauważamy ich na codzień, bo umiejętnie wtopiły się w przestrzeń. W sumie można uznać je za element "małej archuitektury... krajobrazu". Czy były tu od zawsze, czy też przywieziono je z innych miejsc, tego nie sposób ustalić. Ktoś je jednak ustawił w miejscach w których obecnie stoją. Nadał ich bytności odpowiedni sens. Zazwyczaj pełnią funkcję czysto ozdobną, urozmaicając monotonię trawników, ale często też leżą po to, by zagrodzić wjazd samochodów na podwórka. W ich niemej i powszechnej obecności na osiedlu Wrzeciono tkwi jakiś ślad naszej pogańskiej przeszłości. Jakiś zachwyt nad nienaruszalnością boskiego porządku...

Wrzeciono street art

Jak na osiedle nędzy, beznadzei, przestępczości i bezprawia, Wrzeciono jest stosunkowo słabo ozdobione malunkami artystów ulicy. Gdyby osiedle postrzegać na podstawie ilości i poziomu graffiti — można by odnieść wrażenie, że Wrzeciono to cicha, podmiejska okolica z "ucywilizowanymi wandalami". Owszem, tu i tam można zobaczyć jakieś nagryzmolone w pośpiechu mazy spod znaku "diil gang" albo "hwdp", jest też trochę tagów. Ale szablonów naliczyłem raptem kilka sztuk. Porządny "silver" jest w zasadzie tylko jeden. "Nielegale" wykonane na tyłach sklepu WSS "Agora" budzą podziw, ale zdążyły już porządnie wyblaknąć. Legalnych wrzutów też jest niewiele — te w ostatnich latach zaczęli z prawdziwą pasją tworzyć kibice Legii (dominuje tu styl symboliczno-figuratywny). Na uwagę zasługuje przede wszystkim kilkudziesięciometrowy mural na ścianie garażów przy boisku na terenie szkoły nr 274. Doceniam pasję i zaangażowanie ekipy Bielańskich Pa...

Kiedyś było tu ściernisko...

Sobotnie, wiosenne popołudnie, ciepło, tłumy spacerowiczów. Na ulicy Doryckiej, koło garaży przy "Okrąglaku" zatacza się lekko wstawiony jegomość, bełkocząc coś do siebie mocno wzburzonym głosem. Kiedy go mijam, słyszę wyraźnie taką mniej więcej kwestię: "Co to k..wa ma być? Warszawa. Taki ch...! Tu się, k..wa, krowy pasły niedawno, wszędzie była łąka i krzaki, a teraz co? Pieprzone osiedle..." Pewnie mu w sklepie piwa nie chcieli sprzedać, ale to już nie moje zmartwienie. Taki czy śmaki, zawsze to jednak autentyczny świadek historii. Zastanawiam się nad tymi krowami - kogo by nie zapytać o początki osiedla - wszyscy pamiętają tylko ten jeden szczegół. Pasące się "tuż obok" dopiero co wybudowanych bloków krowy. Z pewnością nie jest to mit czy tzw. miejska plotka, jak to było z kurami na balkonie i prosiakiem w wannie. Krowy widywano na ulicach Centrum Warszawy jeszcze w końcówce lat 60. Spójrzmy na zdjęcie wykonane przez Jarosława Tarania w roku 1963 na ...

Okrągły symbol osiedla Wrzeciono

Osiedle Wrzeciono jak wiele warszawskich blokowisk pozornie nie wyróżnia się niczym specjalnym. No może z wyjątkiem "złej" legendy. Gdyby zapytać dzisiejszych mieszkańców Wrzeciona, jaki punkt osiedla uważają za najbardziej charakterystyczny, z pewnością wymieniliby kościół Niepokalanego Począcia NMP, sklep WSS Społem "Agora", może jeszcze były hotel robotniczy. Tymczasem wszystkie te budowle mają stosunkowo młode metryki, odznaczają się "dyskusyjną" estetyką a wyróżnia je jedynie centralne położenie. Kilkadziesiąt lat temu, kiedy wnętrze osiedla było pustym placem (agora), na którym rozstawiało się wesołe miasteczko, za symbol i punkt charakterystyczny Wrzeciona uważano okrągły pawilon usługowo-handlowy zlokalizowany przy ulicy Wrzeciono 41, między dwoma wylotami ulicy Doryckiej. Fot. Zbyszko Siemaszko, "Stolica" nr 7/1969, s.7-8. "Okrąglak", budowany trzy lata i oddany do użytku w lipcu 1966, w realiach gomułkowskiej rzeczywist...

Vřecioňskie vlepki

Vlepki już od wielu lat stanowią nieodłączny element przestrzeni publicznej miasta. Początkowo pojawiły się w środkach komunikacji zbiorowej, ale jako alternatywna forma nieskrępowanego przekazu informacji szybko opanowały również ulice całej Warszawy. Chociaż budzą niekiedy wątpliwości natury estetycznej, narodziły się z potrzeby oswojenia szarej, ponurej i obcej przestrzeni wielkiego miasta. Z czasem vlepki zostały oswojone i stały się jeszcze jednym kanałem komunikacji reklamowej. Pod postacią "samoprzylepnych ogłoszeń" spowszedniały do tego stopnia, że dziś praktycznie w ogóle nie są zauważane przez potencjalnych odbiorców. 24.10.2009. Typowe nalepki usługowe z Osiedla Wrzeciono. Fot. enejeio Osiedle Wrzeciono jest dość mocno obklejone wszelkiej maści nalepkami o charakterze usułgowym — naprawa sprzętu RTV, masaże kręgosłupa, hydraulik czy reklama korporacji taxi wisi niemal na każdym słupie, czy rynnie. Niekiedy pojawiają się także wewnątrz budynków, co jest chyba...

Wrzeciono magiczne

Osiedle Wrzeciono to peerelowskie blokowisko i nie ma się co czarować, że jest to oaza wyrafinowanej i funkcjonalnej architektury. Straszą nie tylko nastawiane gdzie popadnie budynki mieszkalne, ale także drobiazgi — dzikie karmiki dla gołębi, zalegające pod śmietnikami sterty rupieci czy przylepiane gdzie popadnie ogłoszenia różnej treści. Nie oznacza to, że na całym, tak wielkim przecież terenie, nie znajdziemy w ogóle "miejsc magicznych". Jest ich całkiem sporo, ale zazwyczaj są dobrze poukrywane. Przypadkowy "turysta" raczej ich nie odnajdzie, natomiast "tubylcy" wiedzą, co i gdzie, ale są już z tymi miejscami na tyle dobrze zapoznani, że nie dostrzegają ich w tzw. "pogoni życia codziennego". 22.08.2009. Rowerek na jednym z trawników. Fot. enejeio Oczywiście "magiczność" różnych wrzeciońskich zakątków nie tkwi jedynie w takim czy innym wystroju danego podwórka. Czasami o niepowtarzalnym i wyjątkowym przeżyciu estetycznym decy...

Latarenki adresowe na Wrzecionie

Trójkątne budki latarenek adresowych były dla przedwojennej Warszawy czymś szczególnym. Tworzyły niepowtarzalny klimat i koloryt stołecznych ulic. Nic dziwnego, że mocowano je także w czasach powojennych. Dziś zapomniane, podniszczone, niekonserwowane dogorywają powoli lub co gorsza, ustępują miejsca "nowoczesnym" lampom kloszowym, które są zupełnie bez wyrazu. Blokowisko na Wrzecionie nie posiada jakiejś specjalnie atrakcyjnej architektury, tym bardziej należałoby dbać o detale architektoniczne, które nadają mu bardziej warszawskiego charakteru. Latarenki adresowe to niezwykle uroczy i wdzięczny element wystroju wielkomiejskiej przestrzeni. Sierpień 2009. Stare latarenki adresowe na osiedlu Wrzeciono. Fot. enejeio Najładniejsze lampiony mają literki i cyfry adresu wycięte z blachy. Jest to tzw. typ pozytywowy, ale tego rodzaju budek jest na osiedlu stosunkowo niewiele. Znajdują się zazwyczaj na wolnostojących, niedużych budynkach użyteczności publicznej (przedszkole,...