Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wrzeciońskie ławeczki

Czym jest osiedlowa ławka pisać wiele nie trzeba - wybawienie zmęczonych, pocieszenie spragnionych, źródło najświeższych informacji z bloku i okolicy, miejsce zabawy, rozrywki, miłości i kto wie, czego jeszcze... Ale jako "anachroniczny" osiedlowy mebel ławka coraz skuteczniej usuwana jest z przestrzeni publicznej. Nikt sobie nie życzy, aby do późna w nocy wysłuchiwać wrzasków, pisków i rechotów niemającej się gdzie podziać młodzieży. Albo takich, nie daj Boże, pijaków, co tłuką butelki i sikają potem pod drzewem. Ten lęk to pochodna psychozy "zamknięcia", która opanowała jakiś czas temu nasze społeczeństwo, boimy się wszystkiego i wszystkich, nasz punkt widzenia sprowadza się do zasady "ja jestem OK, a tamci to patologia, to dzicz i bandytyzm". Dlatego najlepiej odgrodzić się od wszystkiego, otoczyć wysokim płotem, postawić ochroniarzy i zamknąć się w mieszkaniu na 10 zamków. Sąsiad z bloku? A co mnie to obchodzi? Na pewno czycha tylko na sposobność by mi...

Z rodzinnego albumu

Z wielką przyjemnością odbieram maile od Czytelników mojego bloga. Muszę przyznać, że wszystkie są niezwykle miłe i serdeczne. Nie robię strony tylko dla siebie, bo inaczej nie publikowałbym tych wszystkich "wypocin" w Internecie. Tym bardziej cieszy odzew i życzliwość napływająca pocztą elektroniczną ze wszystkich stron. Niektóre maile są szczególnie zaskakujące, cenne i... wzruszające. Pan Dariusz podesłal mi ostatnio niezwykłe zdjęcie z rodzinnego albumu babci przedstawiające fragment osiedla Wrzeciono podczas budowy. W mailu pan Dariusz napisał: Przeglądając ostatnio zbiór fotografii mojej babci, natrafiłem na to zdjęcie. To skromne znalezisko przedstawia budowę bloków przy ulicy Wrzeciono 51 oraz 51a, w tle blok przy Marymonckiej 143. Zdjęcie jest prawdopodobnie z wiosny 1963. Blok 51a był ukończony pierwszy. Babcia zawsze powtarza, że to pierwsze bloki w okolicy a przed oknem "pasły się krowy". W sąsiedztwie była tylko jednostka wojskowa na Wrzecionie...

Refleksje przybysza

Dziś obszerny fragment refleksji z roku 1967 zaczerpnięty z tygodnika "Stolica" Mieszkam na osiedlu Młociny. Jest tu ładnie, przyjemnie. Blisko park, las, Wisła. Dojazd do śródmieścia i innych dzielnic choć nie idealny, ale jest. Powietrze zdrowe, nie zadymione, nie zapylone jak w śródmieściu. Nie brak zresztą i mankamentów, które z czasem coraz bardziej dawały się zauważać. Bloków mieszkalnych przybywa bez przerwy dużo, ludzi przybywa. A sklepik do niedawna był tylko jeden. Po latach, gdy już i budowlanym sprzykrzyło się ciągle przesuwać terminy, oddano wreszcie latem zeszłego roku pawilon — rotundę. Mieszczą się tu co ważniejsze sklepy. cóż, kiedy w międzyczasie osiedle już zrobiło się duże, chyba około 18 tysięcy mieszkańców. Kolejki i tłok w sklepach pozostały. Okrąglak i perspektywa ulicy Wrzeciono w stronę Przy Agorze. Fot. J. Smogorzewski Mieszkając w takim budującym się ciągle osiedlu można wiele zobaczyć. Aż serce boli na marnotrawstwo, na brak gospodarnoś...

Pokój z widokiem na hutę

Józef Sigalin, architekt i urbanista, szef Biura Odbudowy Stolicy, już od fazy projektowania otwarcie sprzeciwiał się idei zbudowania huty na młocińskich gruntach. Jego zdaniem taka lokalizacja miałaby na wiele lat zahamować rozwój Warszawy w kierunku północnym. Patrząc na rozwój Białołęki leżącej po drugiej stronie Wisły, zarzut ten wydaje się w pełni uzasadniony. Ten potężny zakład pracy, choć obudowywany ostatnio nowymi osiedlami ze wszystkich stron, mimo wielu zmian i przeobrażeń, nadal w dużym stopniu hamuje rozwój miasta. Od czasu do czasu pojawiają się w mediach różne rewelacyjne artykuły o całkowitej lub częściowej likwidacji huty i zagospodarowaniu jej terenu, ale są to raczej teksty mające za zadanie wysądować tzw. "opinię publiczną". Huta ma się dobrze, a nowo poczynione inwestycje nie zapowiadają rychłego jej upadku. Widok z bloku Gajcego 7 w stronę huty. Fot. Warszawa stolica Polski , (praca zbiorowa), Warszawa, PWN 1980, s. 385 Ale czy przeciętnemu mieszk...

In statu nascendi

Wydawać by się mogło, że już wszystko zostało odkryte i opisane, tymczasem życie lubi nas zaskakiwać wspaniałymi niespodziankami. Od czasu do czasu "przeczesuję" bowiem zasoby internetu w poszukiwaniu ciekawych informacjo dotyczących osiedla Wrzeciono. Zazwyczaj nic nowego się nie pojawia. A tu proszę, akurat 6 grudnia znajduję takie zdjęcia, o jakich niemal od zawsze marzyłem. Nasz osiedle w okresie budowy! Sami powiedzcie, jak tu nie wierzyć w świętego Mikołaja?! Zdjęcia są autorstwa Jarosława Tarania, którego już kiedyś tu "gościłem", zostały wykonane 16 sierpnia 1968 roku. Ale najciekawsze jest to, że pokazują północno-zachodni fragment osiedla, który do tej pory raczej rzadko gościł na moich łamach. Zdjęcia "cytuję" za pośrednictwem serwisu www.foto.karta.org.pl ( LINK ), który niniejszym bardzo gorąco polecam i reklamuję! Tysiące ciekawych zdjęć to prawdziwa kopalnia wiedzy o czasach minionych. Oczywiście przy takich przedsięwzięciach nie dziwią dr...

A mogło być tak pięknie

Jak się okazuje co i rusz wyskakują "nowe", zdumiewające mapy osiedla Wrzeciono. Zdaje się, że zanim przystąpiono do budowy blokowiska istniało wiele ciekawych i zaskakujących niekiedy projektów, które wykorzystywano w różnych publikacjach do ilustrowania tezy o rozmachu budowlanym socjalistycznej Warszawy. Niestety z różnych względów niewiele z tego doczekało się realizacji. Rzućcie tylko okiem na poniższy plan pochodzący z książki Warszawa - o zniszczeniu i odbudowie miasta (Adolf Ciborowski, Wydawnictwo Polonia, Warszawa 1964, s. 318): Ciężko dopatrzeć się tu obecnego układu zabudowy osiedla i to nie tylko dlatego, że mapka jest źle zorientowana względem północy. Mamy tu bowiem do czynienia z projektem trochę z pogranicza science-fiction. Nie dziwi nas zarys stadionu w miejscu, gdzie obecnie znajduje się kościół, ani nawet trójkątne budowle obok (znane z innych planów, porównaj tutaj). Zdumiewające jest tu praktycznie wszystko - jakiś amfiteatr w okolicach ul. Lindego...

5 lat na ulicy Przytyk

Kolejna porcja wspomnień - tym razem sprzed 15 lat. Niby niedawno, niby wszyscy to pamiętamy, a jednak... Zapraszam do lektury. e. Na ulicę Przytyk trafiłem przypadkiem w roku 1995. Kumpel wynajmował tu mieszkanie (2 pokoje) i potrzebował współlokatora, żeby „obniżyć koszty” najmu. Moje pierwsze wrażenie nie było powalające – reklamowane przez kumpla „zielone Bielany” okazały się dość ponurym, szarym blokowiskiem. Mieszkanie miało dwa przechodnie pokoje i maluteńką kuchnię, w której dwie osoby mieściły się z trudem. Ale byłem świeżo po studiach, rozpoczynałem pierwszą pracę, więc nie bardzo narzekałem. Perspektywa dojazdów z Nowego Dworu Mazowieckiego, gdzie mieszkałem do tej pory, też nie bardzo mi się uśmiechała, więc zgodziłem się bez większego namysłu. W tamtych czasach o osiedlu krążyły niesamowite legendy. Znajomi ze studiów, kiedy opowiadałem im, że mieszkam pod Hutą kiwali głową i pytali, czy jest strasznie i czy wychodzę po zmroku na ulicę. Oczywiście początkowo nie zapus...

Gawęda o Wrzecionie

Jakiś czas temu opublikowałem listę książek i artykułów, w których pojawiają się "wrzeciońskie smaczki", a tu niedawno napisał do mnie maila w tej sprawie kolega Marcin z bloga Wczoraj i dziś ( LINK ), a następnie podesłał kilka bardzo ciekawych, a mnie do tej pory zupełnie nieznanych rzeczy. Zaczynamy od książki Lecha Chmielewskiego wydanej w 1987 roku pt. Przewodnik warszawski. Gawęda o nowej Warszawie. Autor w barwnym stylu opisuje w książce wszystkie warszawskie powojenne osiedla i przybliża ich historię. Na stronach 125-126 znajdujemy też opis osiedla Młociny, czyli obecnego Wrzeciona. Autor wyjaśnia we wstępie co to są Młociny właściwe, gdzie się znajdują i gdzie znajduje się omawiane osiedle. Dalej w kilku zdaniach opisuje wojenne dzieje lotniska bielańskiego. Następnie pisze o samym osiedlu: […] W latach sześćdziesiątych przystąpiono do budowy osiedla. Ta część Młocin, ich południowy kraniec, nosiła nazwę Brzeziny, co dowodzi, że był tu dawniej brzozowy lasek. […] W...

Wrzeciono po zmroku

Choć Wrzeciono dość szybko pustoszeje wieczorową porą, warto jednak w letnią ciepłą noc wybrać się na romantyczny spacer ulicami osiedla. Tym bardziej, że jego mroki rozświetlają także neony. O nich właśnie chciałem tu w kilku słowach wspomnieć. Najbardziej popularne są zwykłe, podświetlane kasetony, ale znajdziemy tu także telebimy i neony z prawdziwego zdarzenia. Te ostatnie bardzo mocno podkreślają wielkomiejski charakter tej części Bielan. Oczywiście nie ma ich aż tak wiele, aby tworzyć osobną galerię tematyczną ze zdjęciami, ale za kilka lat, kto wie... Póki co, zamieszczam zdjęcia najciekawszych, moim zdaniem, reklam świetlnych, które możemy podziwiać na Wrzecionie spacerując po zmroku. Niestety, część świeci się tylko do godziny 21. Zaczynamy od pozycji numer 4: Apteka "Metro" - ul. Kasprowicza 68 17.08.2011. Fot. enejeio Numer 3 to Optyk - ul. Przy Agorze 13 C 17.08.2011. Fot. enejeio Numer 2 to neon umieszczony na Bielańskim Centrum Edukacji Kultura...

JW 1159

Pisząc jakiś czas temu mój skromny artykulik o historii jednostki wojskowej na Wrzecionie (czytaj tutaj >> ), liczyłem po cichu, że odezwie się ktoś, kto miał "przyjemność" w niej służyć. Kiedy jednak zamejlował do mnie Czesław z Zielonej Góry, a następnie wysłał mi swoje wspomnienia, byłem wniebowzięty. Tekst i zawarte w nim informacje przeszły najśmielsze moje oczekiwania. Okazało się, że były dwie sąsiadujące ze sobą jednostki, a życie w nich, choć zza płotu jawiło się jako monotonne, obfitowało w ciekawe wydarzenia. Zresztą, żeby zanadto nie przedłużać, zapraszam do lektury. e. W kwietniu 1971 zostałem powołany do odbycia zasadniczej służby wojskowej. Trochę później niż mój rocznik (urodzeni w 1951), przez co sądziłem błędnie, że upiecze mi się w ogóle. Do wojska miałem stosunek wybitnie negatywny, a do przymusowej służby wojskowej w szczególności. Sympatyzowałem jak większość młodych ludzi wówczas z pacyfistycznymi ruchami zachodnimi związanymi z muzyką młodzi...